Dochody w dół, wydatki w górę

Pomimo szumnie zapowiadanego przez rząd wsparcia samorządów, ich sytuacja w całym kraju pozostaje bez zmian. Gminy, powiaty i miasta nadal zmagają się z problemami finansowymi wynikającymi z mniejszych wpływów finansowych do swoich budżetów oraz z systematycznego nakładania na nie nowych zadań do realizacji. Choć konstytucja gwarantuje adekwatność zasilania finansowego do zakresu działań spoczywających na samorządach, rzeczywistość okazuje się, nie po raz pierwszy, zgoła inna. Samorząd musi radzić sobie sam.

ręka z polskimi banknotami

Jak zbilansować miejski budżet, gdy dochody nie wzrastają a wydatki stale rosną? Konia z rzędem temu, kto znajdzie rozwiązanie satysfakcjonujące wszystkich uczestników życia publicznego.

Coś za coś

Prawa ekonomii są bezwzględne – niedoszacowana subwencja oświatowa, brak reformy systemu oświaty, czy finansowanie uchwalanych przez Sejm podwyżek nauczycieli z miejskiego budżetu powodują i będą powodować coraz większą rozbieżność, a co za tym idzie wymagać od samorządu większych nakładów finansowych. W tegorocznym budżecie wydatki na oświatę – bez wydatków na oświatowe inwestycje – wyniosą około 328 mln zł. Subwencja oświatowa, którą przekazał rząd to 211 mln zł. Oznacza, to, że miasto musi dołożyć z własnego budżetu na utrzymanie szkół i przedszkoli około 117 mln zł (w poprzednich latach miasto dokładało 108 mln zł).

Aby załatać tak potężną dziurę finansową w oświacie, na jej finansowanie przeznaczony zostanie np. cały dochód z podatku od nieruchomości, a te pieniądze powinny być przeznaczone w całości na rozwój miasta. W miejskim budżecie zawsze bowiem „coś” musi być kosztem „czegoś”: remontu ulicy lub chodnika, renowacji skweru, modernizacji obiektu szkolnego lub sportowego, czy organizacji wydarzenia plenerowego.

Konieczne priorytety

Zmiany wprowadzone przez rząd w ostatnim roku obejmujące zmiany w podatku PIT o 1 proc., zaprzestanie pobierania podatku od osób poniżej 26. roku życia; podwyższenie płacy minimalnej do 2800 zł, dwukrotne podwyższenie płac nauczycieli oraz niedoszacowanie wysokości subwencji oświatowej powodują, że Tarnów, podobnie jak inne miasta i gminy w Polsce cierpi na finansowe niedobory. Takie działania w dalszej perspektywie skutkować będą redukcją lub wręcz rezygnacją z niektórych zadań inwestycyjnych i obniżeniem nakładów na wiele dziedzin życia w mieście.

Należy zadać sobie pytanie, czy w obecnej sytuacji możemy np. zaprzestać realizacji działań z obszaru polityki społecznej, które poza oświatą są dominującym wydatkiem w tarnowskim budżecie, czy w zakresie utrzymania bezpieczeństwa sanitarnego? Oczywiście, że nie! Są to bardzo ważne obszary funkcjonowania miasta, których w żaden sposób nie można zaniedbać. Zaproponowane podwyżki podatku od nieruchomości pozwolą częściowo pokryć poniesione przez samorząd straty. Pozyskane w ten sposób dodatkowe 4,5 mln złotych można przeznaczyć chociażby na ww. działania lub na wsparcie lokalnego biznesu, czy inwestycje w infrastrukturę drogową.

To szczególnie ważne zwłaszcza dzisiaj, gdy dochody Tarnowa zmniejszą się z powodu epidemii o ok. 27-30 mln zł. Skąd takie kwoty? Z jednej strony miasto notuje mniejsze wpływy z miejskiej komunikacji, minimalne wpływy instytucji kultury, wpływy z targowisk, parkingów, czynszów, wynajmu miejskich nieruchomości, z drugiej od wielu miesięcy prowadzi konieczne działania osłonowe wobec lokalnego biznesu. 

Zmiany są niezbędne

Wobec takiej sytuacji miasto nie może wciąż dopłacać np. do gospodarki odpadami komunalnymi, lecz powinno się skupić na utrzymaniu i dofinansowaniu innych ważnych dla miasta obszarów. Przypomnijmy, tegoroczne koszty zagospodarowania odpadów z nieruchomości zamieszkałych w Tarnowie szacuje się na 29 milionów zł. Według obowiązującego prawa system ma się bilansować. Oznacza to, że koszty w całości muszą być w całości pokryte przez „producentów” odpadów, czyli nas wszystkich. Tak się jednak nie dzieje. Decydując się na naliczanie opłaty śmieciową od „osoby”, radni dali niejako furtkę osobom uchylającym się od tego obowiązku.

W efekcie nadal część mieszkańców Tarnowa nie płaci za śmieci, co powoduje, iż miasto – pomimo zwiększenia stawki za odbiór odpadów – musi w tym roku dopłacić ponad 8 milionów złotych, aby zbilansować system. Brak zmiany wysokości opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi oznacza tym samym niedobór środków w roku 2021 na poziomie 7,7 miliona złotych.