Kto manipuluje w sprawie spalarni? Tekst, nadesłane sprostowanie oraz stanowisko UMT

W tygodniku TEMI z 10 lutego 2021 r. ukazał się tekst pt. „Czy prezydent Ciepiela nami manipuluje?”, podpisany przez p. Marcina Kupca. W tekście znalazły się informacje nieprawdziwe, półprawdziwe, dalece odbiegające od stanu faktycznego oraz takie, które określić można co najmniej mianem „dziwnych”, bowiem trudno je zrozumieć w przytoczonym kontekście. Poniżej publikujemy treść sprostowania, które przesłane zostało redakcji TEMI.

Już zamieszczony na wstępie materiału cytat z wypowiedzi prezydenta Romana Ciepieli podczas „śmieciowej debaty” na styczniowej sesji Rady Miejskiej Tarnowa został wyrwany z kontekstu lub autor artykułu nie zrozumiał, czego ten fragment wypowiedzi prezydenta dotyczył. Poświęcony był bowiem omówieniu całego cyklu zagospodarowania odpadów w Tarnowie, z użyciem pokazywanej radnym prezentacji multimedialnej. W części dotyczącej spalarni była mowa o planowanej kiedyś przy ul Komunalnej (dawniej Cmentarna) spalarni odpadów zmieszanych. Dla tego zamierzenia Rada Miejska uchwaliła we wrześniu 2014 r. Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego, wskazując bardzo precyzyjnie lokalizację obiektu. Tylko osoba nie znająca realiów tarnowskich lub mająca złą wolę mogła przypisać ten fragment wypowiedzi innemu zamierzeniu inwestycyjnemu, np. planowanej instalacji MPEC w obiekcie firmy przy ul. Spokojnej. Żeby nie było żadnych wątpliwości: prezydent pokazał na prezentacji fotografię spalarni w Krakowie, w której spalane są odpady zmieszane, stwierdzając wyraźnie, iż taka w Tarnowie nie może powstać m.in. z powodu zmiany w prawie. Sejm RP uchwalił w grudniu 2020 r. zakaz spalania odpadów zmieszanych (odstępstwa od tej zasady są bardzo rygorystycznie uwarunkowane). Nowe prawo wchodzi w życie z końcem czerwca 2021 r.

Konkluzja prezydenta była jednoznaczna, precyzyjna i niebudząca wątpliwości: w Tarnowie taka spalarnia odpadów zmieszanych w najbliższym czasie nie powstanie. To oznacza, że teren przeznaczony pod tę lokalizację przy ul. Komunalnej (dawna Cmentarna) nie będzie do tego celu wykorzystany.

Przypomnieć również należy, iż przekazując radnym informacje o całym cyklu obiegu odpadów prezydent mówił, iż problemem miasta, konkretnie dzielnicy Krzyż, jest sprawa odorów. Aby być pewnym, że odory nie pochodzą z instalacji miejskich, należy w obiektach MPGK sp. o.o. oraz PUK sp. z o.o. przy ul. Komunalnej przeprowadzić odpowiednie inwestycje, aby proces selektywnej zbiórki, segregacji i utylizacji był neutralny dla środowiska. Likwidacja odorów będzie możliwa po wybudowaniu hal o zamkniętym obiegu powietrza. Prezydent pokazał konkretne projekty i koncepcje tych inwestycji.

Autor publikacji, nie rozróżniając inwestycji mających na celu spalanie odpadów, skupił uwagę na zadaniu przygotowywanym przez MPEC S.A. przy ul. Spokojnej. Osoby znające plany MPEC, a do takich z pewnością należy prezydent Tarnowa, wiedzą, iż firma nie planuje budowy spalarni, a „instalację kogeneracyjną do produkcji energii z przetworzonych odpadów komunalnych z wykorzystaniem ciepła do miejskiej sieci ciepłowniczej w Tarnowie” – jak brzmi pełna nazwa projektu. W obiekcie ma być spalana frakcja odpadów o odpowiedniej kaloryczności, która z mocy prawa nie może być składowana na składowisku odpadów i nie zawiera też frakcji uzyskanych z selektywnej zbiórki odpadów. W Tarnowie takich odpadów rocznie powstaje obecnie ok. 20 tys. ton. Instalacja MPEC planowana jest na spalenie 40 tys. ton rocznie.

Prezydent wspomniał też, że instalacja planowana do realizacji przez MPEC jest w innym miejscu niż dzisiejsza sortownia przy ul. Komunalnej oraz że nowa instalacja MPEC nie rozwiązuje np. dzisiejszego problemu odorów, co byłoby możliwe, gdyby powstała spalarnia odpadów zmieszanych, planowana przed laty przy ul. Komunalnej, od budowy której odstąpiono wiele lat temu. Autor tekstu w TEMI pomieszał te dwa wątki i wyszło mu, jak wyszło.

Przy tym spojrzeniu na sprawę kompletnie niezrozumiały jest przytoczony w tekście „komentarz” posła Piotra Saka, który stwierdza, iż prezydent „zaklina rzeczywistość”„żongluje pseudoargumentami”. Wygląda na to, iż podpisany pod tekstem w TEMI autor potrzebował wypowiedzi tzw. autorytetu, a pan poseł najprawdopodobniej po prostu wystąpienia prezydenta nie znał.

Notabene: prezydent zaciekawiony tym stwierdzeniem i podobnym, które poseł wygłosił w wypowiedzi dla Radia Kraków, uprzejmie poprosił Piotra Saka o przybliżenie kontekstu, czyli wytłumaczenie, co pan poseł miał na myśli i otrzymał odpowiedź, aby zwrócił się w tej sprawie… z oficjalnym pismem.

W dalszej części materiału, którą opatrzono nadtytułem „Czego prezydent nie wie” p. Marcin Kupiec stwierdza: „(…) spalarnię można w każdej chwili zacząć budować. Dlaczego prezydent o tym nie wie albo dlaczego prezydent stara się wprowadzić wszystkich w błąd?”. Otóż prezydent doskonale wie, o czym mówił do radnych - co wykazano powyżej - natomiast kompletnie nie wiadomo o jaką „spalarnię” pyta autor artykułu.

Wbrew wszelkim stwierdzeniom w tekście, które w części oparto na nie wiadomo jakich przesłankach, a w części na niezrozumieniu wypowiedzi podczas sesji, prezydent Tarnowa jest bardzo zainteresowany budową wspomnianej instalacji w obiekcie MPEC przy ul. Spokojnej, którą skrótowo nazywam tutaj „spalarnią”. Był tym zwolennikiem i wspierał wszystkie plany zmierzające do jej budowy, gdy zasiadał w fotelu przewodniczącego Rady Nadzorczej MPEC (powstał wówczas plan inwestycyjny, opracowana została strategia MPEC, w której spalarnia zajmowała poczesne miejsce), był jej zwolennikiem, gdy wydał warunki zabudowy dla spalarni, jest zwolennikiem i sprzyja budowie spalarni również obecnie, gdy opinii publicznej, z bliżej nieznanych powodów, usiłuje się sugerować coś diametralnie innego. Powiedzmy wprost: mówienie i pisanie, że prezydent nie sprzyja budowie spalarni jest kłamstwem! Rada Nadzorcza spółki i organ właścicielski podjęły wszystkie decyzje, które umożliwiają budowę.

Instalacji (spalarni) nie da się jednak obecnie budować, bowiem MPEC nie ma prawomocnej decyzji środowiskowej, a bez niej dalsze prace przygotowawcze przy inwestycji oraz sama budowa ruszyć nie mogą. A taką decyzję wydają inne instytucje i - w tej konkretnej sprawie - wszyscy czekamy na postanowienie sądu. Właśnie tej decyzji do dzisiaj nie ma.

Przyjrzyjmy się teraz pieniądzom, o których sporo się w tekście pisze, powołując się m.in. na wypowiedź prezesa MPEC Krzysztofa Rodaka, który mówiąc o finansowaniu planowanej budowy spalarni stwierdził w sprawie pożyczki z NFOŚ: „Oprocentowanie tej pożyczki wynosi 2 procent. Te 2 procent to jest całość kosztów tej pożyczki.” Marcin Kupiec pyta więc, czy prezydent „potrafił pozyskać pożyczki na choćby zbliżony procent”. Otóż potrafił i pozyskał, dlatego też mógł stwierdzić, iż jest to stosunkowo kosztowna pożyczka. Ale po kolei.

Otóż nie do końca w przypadku pożyczki MPEC od NFOŚ jest to „tylko 2 procent”. Zapowiedziana pożyczka przewiduje oprocentowanie nie mniejsze niż 2%, a to jest spora różnica, bowiem wertując statut MPEC dostępny na stronach Biuletynu Informacji Publicznej spółki można się dowiedzieć, że NFOŚ od 2001 roku ma zapewnione wynagrodzenie za objęte i przeznaczone do umorzenia akcje wyliczone jako wskaźnik inflacji plus 2%. W roku 2019 wskaźnik inflacji wynosił 2,3% do tego dodajemy 2% i mamy faktycznie oprocentowanie w wysokości 4,3%. Miasto w tym samym roku wzięło kredyt na 3,5%. W roku 2020 wskaźnik inflacji wynosił 3,4% do tego dodajemy 2% i mamy wynagrodzenie dla NFOŚ w wysokości 5,4%. Miasto wzięło w tym czasie kredyt na 2,5%. Na dodatek jeszcze w ubiegłym roku zmieniły się zapisy w statucie MPEC i NFOŚ od czerwca 2020 do końca czerwca 2021 roku będzie miał naliczone wynagrodzenie w wysokości 5,79%. Wygląda więc na to, że ten zachwalany przez TEMI tani pieniądz - delikatnie mówiąc - nie jest taki znowu tani.

I jeszcze kilka zdań o finansach. W 2016 roku koszt budowy planowanej przez MPEC instalacji spalania odpadów wynosił ok. 110 mln zł. W roku 2019 mówiło się i mówi obecnie o 200 mln zł (netto). Skąd tak olbrzymi wzrost kosztów? Nikt nie zająknął się na ten temat, a rzecz jest interesująca, bo np. planowana podobna instalacja w Starachowicach, projektowana dla spalania 30 tys. ton takich samych odpadów rocznie (MPEC ma w planach trochę większą instalację na 40 tys. ton rocznie), ma kosztować - według firm biorących udział w przetargu - 80 mln zł netto.

Kolejna interesująca rzecz to zdecydowane oświadczenie p. Marcina Kupca, iż MPEC za śmieci wzięte kiedyś do spalenia chce pobierać 350 zł od tony, a miasto obecnie płaci 800 zł od tony. Oferta brzmi wręcz cudownie i odpowiedzialny za gospodarkę komunalną wiceprezydent Tadeusz Kwiatkowski oraz skarbnik Sławomir Kolasiński już pewnie zacierają ręce i cieszą się na samą myśl o szykujących się oszczędnościach. Mnie męczy jednak jeden drobiazg: na jakich podstawach i obliczeniach owa kwota 350 zł została oparta? Czyżby jakaś wróżka ją podpowiedziała? No bo w jaki inny sposób można ocenić, co będzie działo się na śmieciowym rynku w okolicach 2025 roku, gdy instalacja MPEC ma szansę powstać? Warto uważać z takimi finansowymi proroctwami, bo a nuż ktoś z tarnowian weźmie je poważnie, potraktuje jako publiczne zobowiązanie i zacznie się kiedyś domagać od MPEC takiej ceny?

A co będzie, gdy inna spalarnia w okolicy rzuci cenę 340 zł za tonę? Obowiązują przecież przetargi, jest obowiązek wyboru najtańszej oferty i instalacja MPEC będzie miała poważny problem z paliwem… A nawet gdyby taka cena była przyjęta do kalkulacji inwestycji (nikt tej kalkulacji jeszcze nie widział, bo nieznane są ostateczne decyzje środowiskowe), to na jakiej zasadzie prezes MPEC obieca pobierać taka cenę od miasta Tarnowa, kiedy obowiązuje go prawo, w tym prawo zamówień publicznych?

Podsumujmy wszystko, co powyżej, nasuwa się nieodparte wrażenie, iż tekst zbudowano wokół założonej z góry tezy, chcąc pokazać rzekomą niechęć prezydenta Tarnowa do budowy w mieście spalarni. Skąd taki pomysł? Na to pytanie może odpowiedzieć tylko jego autor. Niestety argumentacja, przykłady, fakty i liczby dobrane zostały w sposób mocno amatorski i pokazujący brak głębszego zaznajomienia z tematem, więc zamiar się nie powiódł. Wspomniane wrażenie potęguje prosta sprawa: wystarczyło umówić się na spotykanie i zapytać prezydenta o jego stanowisko w tej sprawie, a szczegółowo wyłożyłby swój punkt widzenia. Ale nie zapytano! Dlaczego? Nie wiadomo.

Notabene wymaga tego nie tylko dziennikarski elementarz i etyka, ale także prawo – tak robią dziennikarze innych mediów, którzy wiedzą, iż dziennikarz jest zobowiązany zachować szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystywaniu materiałów prasowych, zwłaszcza sprawdzić zgodność z prawdą uzyskanych wiadomości lub podać ich źródło. Staranność to: dokładność, pilność, sumienność, dbałość o szczegóły, natomiast rzetelność to: uczciwość, solidność, obowiązkowość, konkretność, odpowiedzialność za słowo.

W omawianym tu tekście o staranności i rzetelności raczej nie można mówić, bowiem trudno tak nazwać e-maila wysłanego do niżej podpisanego, w którym znalazły się dwa pytania, a właściwie dwie tezy: 1. na jakiej podstawie prezydent twierdzi, że nie można już budować spalarni śmieci zgodnie z obowiązującym prawem? 2. Czy prezydent świadomie wprowadza w błąd opinię publiczną mówiąc, że planowana spalarnia ma być zasilana odpadami zmieszanymi? Żeby było jeszcze zabawniej pytania (?) owe zostały wysłane z bezpłatnego, prywatnego konta pocztowego w piątek 5 lutego o godz.13.30, czyli tuż przed weekendem, gdy wiadomo, że kolejny numer TEMI zamykany jest najpóźniej we wtorek rano. To taki symptomatyczny przykład. Na dodatek jeszcze ów mail z pytaniami urzędowy serwer poczty elektronicznej zaliczył do spamu i odzyskałem go dopiero po interwencji informatyków, gdy z tekstu w TEMI dowiedziałem się, że… nie odpowiedziałem na zadane mi mailowo pytania. No cóż, e-mail dobra rzecz, gdy go rozsądnie używamy, ale czasem warto też użyć telefonu. Oczywiście, gdy się chce uzyskać rzetelne informacje…

Ireneusz Kutrzuba
Rzecznik prasowy prezydenta Tarnowa

-----------------------------------------------------------------------------------

Autor materiału opublikowanego w TEMI, Pan Marcin Kupiec, z którego tezami polemizujemy w sprostowaniu zamieszczonym powyżej, nadesłał nam w formie sprostowanie swój punkt widzenia. Publikujemy go poniżej. Do zawartych w nim tez, zgodnie z dobrymi obyczajami dziennikarskimi, odniesiemy się w najbliższym czasie.

SPROSTOWANIE DO ARTYKUŁU "KTO MANIPULUJE W SPRAWIE SPALARNI?"

Na stronie internetowej prowadzonej przez Urząd Miasta Tarnowa ukazał się artykuł „Kto manipuluje w sprawie spalarni” podpisany przez p. Ireneusza Kutrzubę Rzecznika prasowego prezydenta Tarnowa. Artykuł ten odnosi się do artykułu mojego autorstwa i zarzuca mi manipulacje, a w tym podawanie informacji nieprawdziwych, półprawd itd.

Niestety autor nie ustrzegł się tego, co zarzuca innym, bowiem artykuł Pana Kutrzuby pełen jest informacji nieprawdziwych i półprawd, które mają wytworzyć (mylne) wrażenie, jakoby Prezydent Ciepiela był entuzjastą pomysłu budowy spalarni przez MPEC, a nie głównym jej przeciwnikiem - jak jest w rzeczywistości. Ale po kolei.

W artykule wskazuje się, że MPEC nie planuje budowy spalarni, ale instalację kogeneracyjną, jest to tzw. półprawda. Otóż MPEC planuje budowę instalacji kogeneracyjnej do produkcji energii z przetworzonych odpadów komunalnych z wykorzystaniem ciepła do miejskiej sieci ciepłowniczej, a tę można zamiennie nazywać spalarnią śmieci/odpadów. Takich terminów używa zarówno MPEC oraz prezydent Ciepiela w innych swych wypowiedziach.

Nieprawdą jest również twierdzenie odnoszące się do ilości wytwarzanych w Tarnowie odpadów pre - RDF: „W Tarnowie takich odpadów rocznie powstaje obecnie ok. 20 tys. ton. Instalacja MPEC planowana jest na spalenie 40 tys. ton rocznie.”.

Otóż w Tarnowie działają obecnie dwie firmy posiadające instalacje przetwarzania odpadów, które łącznie wytwarzają ok. 40 tys. ton odpadów po segregacji tzw. pre-RDF (odpadów nienadających się do dalszego recyklingu). MPEC ma podpisane z tymi firmami listy intencyjne, w których zadeklarowały one długookresowe dostarczanie odpadów pre-RDF do mającej powstać spalarni odpadów.

Dalej próbuje się wykazać, że: „(...) prezydent Tarnowa jest bardzo zainteresowany budową wspomnianej instalacji w obiekcie MPEC przy ul. Spokojnej, którą skrótowo nazywam tutaj „spalarnią”. Był tym zwolennikiem i wspierał wszystkie plany zmierzające do jej budowy, gdy zasiadał w fotelu przewodniczącego Rady Nadzorczej MPEC (powstał wówczas plan inwestycyjny, opracowana została strategia MPEC, w której spalarnia zajmowała poczesne miejsce), był jej zwolennikiem, gdy wydal warunki zabudowy dla spalarni, jest zwolennikiem i sprzyja budowie spalarni również obecnie, gdy opinii publicznej, z bliżej nieznanych powodów, usiłuje się sugerować coś diametralnie innego. Powiedzmy wprost: mówienie i pisanie, że prezydent nie sprzyja budowie spalarni jest kłamstwem! Rada Nadzorcza spółki i organ właścicielski podjęły wszystkie decyzje, które umożliwiają budowę.”.

Natomiast fakty są takie, że Prezydent Ciepiela pomimo wcześniej szych ustaleń Akcjonariuszami MPEC chce wypłacić ze spółki miejskiej dywidendę, co w praktyce uniemożliwi realizację inwestycji spalarni MPEC. Wyplata miastu Tarnów dywidendy (w kwocie około 5 milionów złotych) spowoduje brak 46 milionów zł, które aktualnie są kapitałem celowym przeznaczonym do realizacji inwestycji. Brak tych pieniędzy, jak już wskazano oznacza niemożliwość realizacji inwestycji i jest to rzecz wręcz oczywista.

Rzecznik prezydenta podniósł również, że: „Instalacji (spalarni) nie da się jednak obecnie budować, bowiem MPEC nie ma prawomocnej decyzji środowiskowej, a bez niej dalsze prace przygotowawcze przy inwestycji oraz sama budowa ruszyć nie mogą.”.

Jest to kolejna półprawda, bowiem faktycznie decyzja środowiskowa nie jest jeszcze prawomocna (została zaskarżona do Naczelnego Sądu Administracyjnego), ale według informacji z MPEC na obecnym etapie najistotniejszy jest tzw. montaż finansowy. W związku z powyższym odnoszenie się do zagadnień finansowania jest kluczowe z punktu widzenia zdolności ekonomicznej MPEC do realizacji projektu. Z informacji uzyskanych w MPEC wynika również, że ponieważ decyzja środowiskowa jest procedowana, to jej status prawomocności będzie miał znaczenie dopiero w późniejszych etapach realizacji projektu, a nie jest kluczowy obecnie. Bez domknięcia finansowania projekt nie będzie mógł być realizowany bez względu na stan prawny decyzji środowiskowej.

W tekście rzecznika spory fragment dotyczy finansów i w tym zakresie zarzuca mi, że kosztów pożyczki me doliczyłem (do 2% oprocentowania) wskaźnika inflacji, który zdaniem Pana Kutrzuby ma być dodatkowym wynagrodzeniem dla NFOŚ za udzielenie pożyczki. Tylko, że... jest to nieprawda!

Jest to wprowadzenie opinii publicznej w błąd bowiem pożyczka zaciągnięta przez MPEC jest indeksowana wskaźnikiem inflacji a jej obecny koszt nie jest wyższy od 2%.

Umowa z NFOŚ o udzielenie pożyczki w kwocie 145 milionów złotych precyzyjnie określa wysokość oprocentowania. Oprocentowanie tej pożyczki nie jest uzależnione od inflacji; ale od stopy WIBOR 3M. W umowie zapisano wzór do obliczenia oprocentowania: WIBOR 3M 50 pkt bazowych, jednak nie mniej niż 2% w skali roku. Aktualnie stopa WIBOR 3M wynosi 0,21%. Zatem podstawiając do wzoru otrzymujemy wielkość 0,71%. W takiej sytuacji oprocentowanie (które zgodnie z umową nie może być niższe niż 2%) wynosi 2%. Jest to oprocentowanie preferencyjne stosowane w tego typu umowach przez NFOŚ. Dodać należy, że spółka nie ponosi dodatkowych kosztów zabezpieczeń, a pożyczka udzielona jest na okres 15 lat.

Co więcej podane przez rzecznika prasowego prezydenta oprocentowanie kapitału NFOŚiGW jest bezprzedmiotowe w przypadku budowy instalacji - zarząd spółki wynegocjował przecież zapis, że w przypadku budowy spalarni akcje NFOŚ nie będą umorzone co oznacza, że spółka pozyska trwałe źródło finansowania (ok. 37 min zł) i nie będzie ponosiła przedstawionego kosztu tego kapitału. W praktyce oznacza to bezzwrotne źródło finansowania. To wynika z zapisów statutowych. Wynagrodzenie za umorzone akcje ustalone będzie w oparciu o formułę podaną w statucie spółki - jednak wyłącznie w przypadku braku realizacji budowy spalarni, a więc do tego doprowadzą działania prezydenta Ciepieli, jeśli się z nich nie wycofa. Zatem nadal jest to tańszy pieniądz niż ten uzyskany podobno przez prezydenta dla miasta.

W jednym z ostatnich akapitów, sporządzonych zresztą niezwykle profesjonalnie i bez emocji, jak przystało na urzędnika, zarzuca mi się korzystanie z wróżki, bowiem napisałem, że MPEC planuje za śmieci wzięte do spalania pobierać kwotę 350 złotych.

Jeśli prezydent i jego rzecznik nie wiedzą na jakiej podstawie tak napisałem, to jest to bardzo smutne, ale już tłumaczę na jakiej podstawie została wyliczona kwota 350 zł za utylizację tony odpadów pre-RDF za pośrednictwem spalarni MPEC.

Otóż w grudniu 2019 roku zarząd spółki przedstawił Akcjonariuszom do zatwierdzenia strategię wraz z projekcją finansową - Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie (przypominam, że miasto Tarnów jest jednym z akcjonariuszy) zatwierdziło ją jednogłośnie uchwałą na posiedzeniu w dniu 11 grudnia 2019 r. Projekcja finansowa zawierała m.in. założenia, w których przyjęto wysokość opłat za termiczną utylizację przetworzonych odpadów komunalnych w kwocie 350 zł/ tonę. Projekcja zawiera prognozy przychodów i kosztów, nakłady inwestycyjne i źródła finansowania oraz prognozę wyników i przepływów pieniężnych. W projekcji założono planowane nakłady na budowę spalarni w kwocie 200 min zł. Nadmienić należy, że przyjęta jednogłośnie przez Akcjonariuszy strategia i projekcja finansowa nie zakładała wypłaty dywidend Akcjonariuszom.

Jak widać w artykule na miejskiej stronie znajduje się mnóstwo nieprawdziwych informacji.

Marcin Kupiec

-------------------------------------------------

STANOWISKO URZEDU MIASTA TARNOWA

W nadesłanym nam piśmie, które opublikowaliśmy powyżej, powtórzone są informacje i interpretacje, wcześniej zawarte w materiale wydrukowanym w TEMI z dnia 10 lutego br., Z z dużą częścią z nich nie możemy się zgodni. Poniżej fakty i dane.

1.Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej nie planuje budowy spalarni, a „instalację kogeneracyjną do produkcji energii z przetworzonych odpadów komunalnych z wykorzystaniem ciepła do miejskiej sieci ciepłowniczej w Tarnowie”, co wynika już z nazwy projektu. Określenie „spalarnia” używane jest przez wszystkich na zasadzie skrótu myślowego, aby nie powtarzać długiej nazwy faktycznej instalacji.

Natomiast podczas sesji Rady Miejskiej w Tarnowie prezydent Roman Ciepiela mówił w części swojego wystąpienia o spalarni, która miała powstać kiedyś przy ul Komunalnej (dawniej Cmentarna), stwierdzając wyraźnie, iż taka w Tarnowie nie może powstać m.in. z powodu zmiany w prawie. Tę część wypowiedzi w tekście w TEMI pośrednio przypisano planowanej instalacji MPEC w obiekcie firmy przy ul. Spokojnej.

2. Przetwórnia odpadów komunalnej spółki MPGK w Tarnowie przetwarza 20 tys. ton odpadów i o niej była mowa. Druga firma jest prywatną własnością, nie dzieli się danymi o przetwarzanych odpadach i nie podaje skąd je do Tarnowa przywozi.

3. Prezydent miasta cały czas optuje za budową przez MPEC instalacji spalania odpadów, co zostało udokumentowane odpowiednimi posunięciami i decyzjami. Dywidenda, którą miasto chce otrzymać z miejskiej spółki nie ma z tym nic wspólnego.

4. Z publicznie dostępnego statutu MPEC można się dowiedzieć, że NFOŚ, jako udziałowiec spółki, od 2001 roku ma zapewnione wynagrodzenie za objęte i przeznaczone do umorzenia akcje wyliczone jako wskaźnik inflacji plus 2%. W roku 2019 wskaźnik inflacji wynosił 2,3% do tego dodajemy 2% i mamy faktycznie oprocentowanie w wysokości 4,3%. W roku 2020 wskaźnik inflacji wynosił 3,4% do tego dodajemy 2% i mamy wynagrodzenie dla NFOŚ w wysokości 5,4%. Miasto wzięło w tym czasie kredyt na 2,5%. Na dodatek jeszcze w ubiegłym roku zmieniły się zapisy w statucie MPEC i NFOŚ od czerwca 2020 do końca czerwca 2021 roku będzie miał naliczone wynagrodzenie w wysokości 5,79%.

5. Strategia wraz z projekcją finansową, w której znalazła się kwota 350 zł za odebranie do spalenia tony odpadów opiera się na danych z 2019 roku, gdy średnia cena, jaką MPGK płaciło za taką usługę wynosiła 400 zł. Obecnie to kwota 800-900 zł i nic nie wskazuje na to, aby opłaty miałyby się zmniejszać.

Argument a) Jaka rada nadzorcza pozwoli spółce handlowego na pobieranie tak niskiej opłaty, gdy na rynku w roku 2024-2025 (możliwy termin działania instalacji) ceny będą dwukrotnie wyższe. Przecież to byłaby niegospodarność.

Argument b) W dokumencie „Ewaluacja strategii Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej S.A. w Tarnowie na lata 2016 – 2030”, konkretnie w bilansach produkcji i paliw sporządzono prognozę kosztów i wyników, gdzie znalazła się omawiana kwota 350 zł. W nich można przeczytać: „Przedstawione zespoły założeń nie zawierają prognoz cen paliw, sprzedaży/zakupu energii elektrycznej, cen uprawnień do emisji gazów cieplarnianych oraz innych parametrów zewnętrznych mających wpływ na obraz analizy. W zespole założeń dokonano wyceny kosztów w cenach bieżących bez uwzględnienia czynnika inflacyjnego. Celem przeprowadzenia projekcji finansowych było określenie zdolności finansowej Spółki do realizacji zadań i programów przedstawionych w scenariuszach inwestycyjnych oraz ich ekspozycji na ceny ciepła”. To mówi wszystko.

6. Trudno się zgodzić z dość często przytaczanym argumentem, że instalacja spalania śmieci w MPEC spowodowałaby natychmiastową obniżkę cen ciepła. Owszem instalację wybudować zdecydowanie trzeba, na pewno polepszy gospodarkę odpadami w Tarnowie, jednak o cenie ciepła nie decyduje MPEC, ale ostateczną decyzję w sprawie taryf podejmuje prezes państwowej instytucji - Urzędu Regulacji Energetyki.

7. Dziwne, że w przytoczonej wyżej strategii MPEC nie zawarto wypłaty dywidendy miastu, choć strategię uchwalano w grudniu 2019, a projekt budżetu na rok 2020, gdzie wpisana została dywidenda, znany był w październiku, zaś w listopadzie został przedstawiony radnym i upubliczniony. O dywidendzie wiedzieli też członkowie zarządu MPEC.