Porażka na rozpoczęcie roku

W pojedynku kończącym pierwszą rundę rozgrywek pierwszej ligi, siatkarki Grupy Azoty Roleski PWSZ Tarnów przegrały w swojej hali 1-3 (16-25, 19-25, 25-23, 17-25) z AZS Politechniki Śląskiej Gliwice. Tarnowianki rozegrały bardzo słabe spotkanie, popełniając wiele błędów własnych oraz notując zaledwie 31 proc. skuteczności w ataku.

Mecz I ligi siatkówki kobiet: Grupa Azoty Roleski PWSZ Tarnów - AZS Politechniki Śląskiej Gliwice

Sobotni mecz rozpoczął się bardzo dobrze dla tarnowianek, które przy zagrywce Ewy Bimkiewicz zdobyły cztery punkty z rzędu. Gliwiczanki bardzo szybko doprowadziły jednak do remisu, po ataku Manueli Jakóbiak na tablicy pojawił się wynik 4-4. Po okresie wyrównanej gry (7-7), przyjezdne znów zdobyły cztery punkty z rzędu i po punktowej zagrywce Joanny Ciesielczyk prowadziły 11-7. Chwilę później, po ataku Vivian Pellegrino, asie serwisowym Magdaleny Szabó i nieudanym ataku rywalek, straty gospodyń zmalały do jednego tylko punktu (10-11). Po czasie wziętym przez trenera śląskiej drużyny, Wojciecha Czaplę, jego podopieczne zdobyły jednak trzy punkty z rzędu (dwa z nich były efektem złego przyjęcia przez Paulinę Krześlak), doprowadzając do stanu 10-14. Kilka akcji później gliwiczanki prowadziły 18-12, a po okresie gry punkt na punkt notowano rezultat 16-22. W końcówce seta kolejny raz z dobrej strony pokazała się Joanna Ciesielczyk, jej punktowa zagrywka zakończyła rywalizację w tej partii.

Początek drugiej partii miał wyrównany przebieg, po ataku Magdaleny Szabó tarnowianki prowadziły 5-3. Tarnowianki straciły jednak siedem punktów z rzędu i po serii błędów własnych przegrywały 5-10. Po kolejnym asie serwisowym Joanny Ciesielczyk przewaga gliwiczanek wzrosła do ośmiu punktów (9-17). Podopiecznym trenera Wojciecha Serafina udało się zmniejszyć straty do pięciu „oczek” (12-17), po czasie wziętym na żądanie trenera gości, „akademiczki” zdobyły jednak dwa punkty i po błędzie Ewy Bimkiewicz wygrywały 19-12. Chwilę później po autowym ataku Klaudii Kaczorowskiej było już 24-15 dla zespołu ze Śląska. Siatkarki Grupy Azoty Roleski PWSZ obroniły wprawdzie cztery piłki setowe, ale po autowym ataku Ewy Bimkiewicz przegrywały w setach 0-2.

Początek trzeciej partii wskazywał na łatwą wygraną gliwiczanek. Po zablokowanym ataku Klaudii Kaczorowskiej wygrywały one 5-0, a chwilę później 9-3. Po punkcie zdobytym przez Malwinę Stroińską, w polu zagrywki pojawiła się Karolina Szczygieł. Jej serwy sprawiły rywalkom sporo problemów i po autowym ataku Agaty Skiby, nasz zespół przegrywał tylko 8-9. Przyjezdne szybko doprowadziły wprawdzie do wyniku 9-13, ale od stanu 12-15 uwidoczniła się przewaga tarnowianek. Siatkarki Grupy Azoty Roleski PWSZ zdobyły pięć punktów z rzędu i po dwóch kolejnych atakach Malwiny Stroińskiej wygrywały 17-15. Po akcji Ewy Bimkiewicz było nawet 21-17, ale po punkcie zdobytym bezpośrednio z zagrywki przez Aleksandrę Cygan (piłka przetoczyła się po siatce i spadła na boisko po stronie naszego zespołu) zrobiło się 22-22. Po zablokowanym ataku Agaty Skiby tarnowianki miały piłkę setową. Rywalki obroniły ją dzięki skutecznej próbie Agaty Skiby, w kolejnej akcji skutecznie zaatakowała jednak Klaudia Kaczorowska.

W czwarty set lepiej weszły gliwiczanki, obejmując prowadzenie 3-1. Chwilę później siatkarki Grupy Azoty Roleski PWSZ wygrywały 5-3, a w kolejnych minutach prowadzenie kilka razy przechodziło z rąk do rąk. Przy stanie 13-12 zespół z Gliwic zdobył przy zagrywce Agaty Skiby cztery punkty z rzędu i po dwóch atakach z przechodzącej piłki prowadził 16-13. Chwilę później dzięki dwóm skutecznym atakom Agaty Skiby i zablokowanym ataku Ewy Bimkiewicz, przewaga przyjezdnych wzrosła do pięciu punktów (14-19). Punktowy blok pozwolił tarnowiankom na doprowadzenie do wyniku 17-20. Udane bloki oraz kontrataki przyniosły jednak gliwiczankom pięć kolejnych punktów i zwycięstwo w całym meczu.

Grupa Azoty Roleski PWSZ: Magdalena Szabó, Simona Dreczka, Karolina Szczygieł, Ewa Bimkiewicz, Malwina Stroińska, Vivian Pellegrino, Paulina Krześlak (libero) oraz Klaudia Kaczorowska, Agnieszka Cur, Paulina Szpak i Julia Hebda.

(sm)

ZOBACZ GALERIĘ ZDJĘĆ