Szczypiorniści Grupy Azoty nie sprostali Górnikowi

Piłkarze ręczni Grupy Azoty Tarnów rozegrali wczoraj pierwszy mecz w Arenie Jaskółka Tarnów. Występy w nowej hali rozpoczęli niestety od wysokiej porażki, w spotkaniu inaugurującym rewanżową rundę rozgrywek PGNiG Superligi ulegając NMC Górnikowi Zabrze 23-33 (12-17). Mecz zgromadził na trybunach około 3 tysięcy kibiców.

Wynik spotkania otworzył pod koniec 1 min Jakub Kowalik, zapisując się tym samym w historii mościckiej hali jako pierwszy zdobywca bramki. Dwie minuty później po rzucie Łukasza Nowaka gospodarze wygrywali 2-1, ale było to ich ostatnie prowadzenie we wczorajszym pojedynku. W 8 min po dwóch rzutach karnych Bartłomieja Tomczaka oraz bramce zdobytej po kontrze przez Aliaksandra Bushkoua było już 4-2 dla „siódemki” z Zabrza. W 11 min rzut karny wykorzystał Łukasz Kużdeba i podopieczni trenera Marcina Markuszewskiego przegrywali tylko 4-5. W odpowiedzi trzeci raz z rzutu karnego nie pomylił się Bartłomiej Tomczak, a po obronionym przez Jakuba Skrzyniarza rzucie Łukasza Kużdeby drugą tego dnia bramkę zdobył Szymon Sićko i zabrzanie prowadzili 7-4. Dwa trafienia Łukasza Kużdeby (drugie z rzutu karnego) zmniejszyły straty naszej drużyny do jednej bramki (6-7 w 14 min). Mało tego, po faulu gości w ataku, tarnowianie byli w posiadaniu piłki. Niestety po rzucie Jakuba Kowalika piłka trafiła w słupek, a chwilę później Rennosuke Tokuda uderzył nad bramką. Znacznie lepszą skuteczność zaprezentowali gracze trenera Marcina Lijewskiego. W 18 min po akcji Szymona Sićki prowadzili 9-6, a cztery minuty później po kolejnym trafieniu reprezentacyjnego rozgrywającego na tablicy pokazał się wynik 7-12 (chwilę wcześniej tarnowianie grali z przewagą jednego zawodnika, przegrywając ten fragment spotkania 1-2). Bramki Jakuba Kowalika i Mindaugasa Tarcijonasa pozwoliły Grupie Azoty na doprowadzenie w 23 min do wyniku 9-12, trzy minuty później po trafieniu ze skrzydła Krystiana Bondziora było jednak 9-14. Tę pięciobramkową przewagą zespół ze Śląska utrzymał do końca pierwszej połowy.

Druga część meczu rozpoczęła się od mocnego uderzenia NMC Górnika, który w 37 min po akcji Jana Czuwary prowadził już 21-13 (tarnowianie grali wówczas w osłabieniu po karze dla Mindaugasa Tarcijonasa). Udane interwencje, wprowadzonego do tarnowskiej bramki Grzegorza Barnasia, pozwoliły gospodarzom na zmniejszenie strat. W 40 min po rzutach Jakuba Kowalika i Mateusza Wojdana było 16-22. Chwilę później zabrzanie mogli prowadzić różnicą pięciu tylko bramek, ale po kolejnej udanej interwencji Grzegorza Barnasia, rzucający do pustej bramki Kamil Pedryc trafił w słupek. W odpowiedzi swoich szans nie zmarnowali Marek Daćko oraz świetnie dysponowany rzutowo Szymon Sićko (rzucił wczoraj 12 bramek) i w 45 min goście wygrywali 25-17. Dwa trafienia Kamila Pedryca pozwoliły tarnowianom na ponowne zmniejszenie dystansu do sześciu „oczek” (19-25 w 47 min), a przewaga zabrzan mogła być jeszcze mniejsza, gdyby nie dwie straty gospodarzy po niecelnych podaniach.  Pięć minut później podopieczni trenera Marcina Lijewskiego prowadzili 28-19, co oznaczało koniec emocji w tym spotkaniu. Warto dodać, że w drugiej połowie tarnowianie nie wykorzystali żadnego z trzech rzutów karnych, z linii 7 metrów pomylili się kolejno: Łukasz Kużdeba, Rennosuke Tokuda i Jakub Kowalik.

Grupa Azoty: Patryk Małecki, Dawid Ciochoń, Grzegorz Barnaś – Jakub Kowalik 7, Łukasz Kużdeba 4, Łukasz Nowak 3, Kamil Pedryc 3, Wojciech Dadej 2, Albert Sanek 2, Mindaugas Tarcijonas 1, Mateusz Wojdan 1, Michał Grabowski, Paulo Grozdek, Emilian Jewuła, Rennosuke Tokuda.

(sm)

ZOBACZ GALERIĘ ZDJĘĆ