Białoruś triumfowała w 4NationsCup

Zwycięstwem Białorusi zakończył się rozgrywany w Arenie Jaskółka Tarnów trzydniowy turniej piłki ręcznej mężczyzn 4NationsCup. Reprezentacja Polski, dla której był to jeden z ostatnich sprawdzianów przed startem w styczniowych Mistrzostwach Europy zakończyła tarnowskie zawody na trzeciej pozycji.

Otwierający ostatni dzień pojedynek drugiej drużyny Hiszpanii z Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi był – zwłaszcza w pierwszej połowie – spotkaniem do jednej bramki. Wystarczy powiedzieć, że siódmy zespół ostatnich mistrzostw Azji pierwszą bramkę zdobył dopiero w 15 min - po rzucie Abdulli Khamisa na tablicy pojawił się wynik 9-1. Pięć minut później Hiszpanie prowadzili 13-2, a w 23 min było 15-3. W końcówce pierwszej połowy Hiszpanie dorzucili jeszcze trzy bramki, schodząc do szatni przy czternastobramkowym prowadzeniu. Między 39 a 44 minutą Zjednoczone Emiraty Arabskie zdobyły trzy bramki z rzędu i po rzucie Marzooqa Alblooshiego przegrywały 10-22. Odpowiedź zespołu z Półwyspu Iberyjskiego była jednak bardzo szybka, w 52 min rzut karny wykorzystał Kauldi Odriozola i było 27-10. Ostatnie minuty przyniosły już tylko kosmetykę wyniku i spotkanie zakończyło się wygraną Hiszpanii B 32-15 (18-4). Drużyna z Azji wykorzystała w tym meczu tylko jeden z siedmiu rzutów karnych. Najlepszymi zawodnikami wybrani zostali Ander Izquierdo oraz Ahmed Aldhanhani. Nagrody wręczyli im: prezes Małopolskiego Związku Piłki Ręcznej, Zbigniew Podolski oraz członek zarządu województwa małopolskiego, Edward Czesak.

 

Przed kończącym turniej spotkaniem Polski z Białorusią wiadomo było, że podopieczni trenera Patryka Rombla chcąc triumfować w turnieju muszą wygrać różnicą minimum trzech bramek. Zwycięstwo jednym lub dwoma trafieniami dałoby im drugą lokatę w końcowej klasyfikacji, każdy inny rezultat spychał nasz zespół na trzecią pozycję. Tuż przed rozpoczęciem meczu Patryk Rombel zmuszony został do przeprowadzenia korekty w składzie. Na rozgrzewce kontuzji stawu skokowego doznał bowiem Adam Morawski, którego zastąpił Łukasz Zakreta. W porównaniu z sobotnim spotkaniem ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, w składzie zabrakło Macieja Zarzyckiego i Piotra Jarosiewicza, w ich miejsce pojawili się Maciej Pilitowski oraz Przemysław Krajewski.

Początkowe minuty przyniosły bardzo wyrównaną grę i na prowadzeniu była raz jedna raz druga drużyna. W 14 min po kontrze zakończonej trzecią tego dnia bramką Arkadiusza Moryty (pod względem skuteczności dorównywał mu w tym fragmencie spotkania Rafał Przybylski) Polska prowadziła 9-8. Trzy minuty później było jednak 11-9 dla Białorusi i było to pierwsze w tym spotkaniu dwubramkowe prowadzenie którejś z drużyn. Kolejne minuty również należały do Białorusinów, którzy zdobyli cztery bramki z rzędu i na trzy minuty przed końcem pierwszej połowy po rzucie Barysa Pukhouskiego wygrywali już 15-10. Polacy swą strzelecką niemoc przełamali dopiero w 28 min – po dziesięciu minutach od poprzedniego trafienia – gdy kontrę naszego zespołu sfinalizował Przemysław Krajewski. Na dziewięć sekund przed końcem pierwszej połowy straty Polaków zmniejszyć mógł Arkadiusz Moryto, po jego rzucie karnym piłka trafiła jednak w poprzeczkę. Warto dodać, że czterobramkowa zaledwie strata po pierwszej połowie była w dużej mierze zasługą świetnie spisującego się w bramce, Mateusza Korneckiego.

W 33 min po dwóch z rzędu trafieniach Dawida Dawydzika na tablicy pojawił się wynik 14-16. W dodatku przy drugiej z tych akcji nasz obrotowy był faulowany przez Siarheia Shylovicha, co zakończyło się czerwoną kartką dla najskuteczniejszego w tym momencie zawodnika gości. Chwilę później mogło być 15-16, ale rzucający ze swojej połowy Szymon Sićko nie trafił do pustej bramki. W 38 min po kolejnej próbie młodego polskiego rozgrywającego straty naszej drużyny zmalały do jednego trafienia (17-18), dwie minuty później było jednak 17-20. Przy takim wyniku, Polacy przez ponad minutę grali w podwójnej przewadze, nie zdobyli jednak w tym czasie żadnej bramki. Dwa trafienia Przemysława Krajewskiego znów pozwoliły Polakom na zbliżenie się do rywali na odległość jednego zaledwie „oczka” (19-20 w 44 min), w 50 min po rzucie karnym kapitana polskiej „siódemki” zrobiło się natomiast 22-22. Niestety, straty naszego zespołu w ataku spowodowały, że Białorusini rzucili trzy bramki z rzędu, zapewniając sobie praktycznie zwycięstwo (22-25 w 54 min). Dwa celne rzuty Przemysława Krajewskiego zmniejszyły tylko rozmiary porażki biało-czerwonych, którzy przegrali 24-25 (11-15). W polskim zespole MVP meczu wybrany został Mateusz Kornecki, w białoruskim Artsem Karalek. Nagrody wręczyli im: marszałek województwa śląskiego Jakub Chełstowski oraz prezes Śląskiego Związku Piłki Ręcznej i członek zarządu Związku Piłki Ręcznej w Polsce Marcin Zubek.

Polska: Mateusz Kornecki, Łukasz Zakreta – Przemysław Krajewski 6, Arkadiusz Moryto 5, Rafał Przybylski 3, Szymon Sićko 3, Dawid Dawydzik 2, Michał Olejniczak 2, Antoni Łangowski 1, Maciej Pilitowski 1, Kamil Syprzak 1, Mateusz Piechowski, Michał Szyba.

 

W turnieju z kompletem 6 pkt. zwyciężyła Białoruś. Drugie miejsce zajęła Hiszpania B – 4 pkt., trzecie Polska – 2 pkt., a czwarte Zjednoczone Emiraty Arabskie. Puchary dla uczestniczących w turnieju drużyn wręczyli: prezydent Tarnowa Roman Ciepiela, pierwszy wiceprezes Związku Piłki Ręcznej w Polsce Henryk Szczepański, wiceprezes ZPRP i wielokrotny reprezentant Polski Zygfryd Kuchta oraz pochodzący z Tarnowa wiceprezes Małopolskiego Związku Piłki Ręcznej i członek zarządu ZPRP Michał Spieszny.

(sm)

ZOBACZ GALERIĘ ZDJĘĆ Z TRZECIEGO DNIA TURNIEJU